środa, 23 lipca 2014

Epilog

Brak komentarzy:
Chyba nie ma sensu dłużej tego ciągnąć i tak nikt tego nie czyta . Więc to jest ostatni post na tym blogu . Chce to opowiadanie dociągnąć to końca zastanawiałam się długo nad tym i postanowiłam , że skrócę dalszy ciąg w Epilog  . Jeszcze jedno jeśli przeczytałeś/aś to skomentuj chociaż pod tym postem . Bardzo proszę .  Także ten miłego czytania :(

______________________________________________________________________

Stałem patrząc na nich z nie do wierzeniem . Czyli wo wszystko wina  burmistrza . Pamiętam jak dziś dzień , że na miejscu zdarzenia był pierwszy . Dlaczego wtedy nie pomyślałem , że miał z tym coś wspólnego .  Wymyślił to całe przedstawienie z ich śmiercią tylko dlatego , że dowiedzieli się prawdy . Istnieje życie na ziemi . Posłuchali jego rozmowę . Istnieje wyjście na ziemie , na świeże powietrze . Patrzyłem na nich tępym wzrokiem  a po policzkach spływały mi łzy . Oni żyją , żyją . Emocje wzięły górę i schowałem twarz w rękach . Natychmiast poczułem  , że mnie obejmują . Cała trójka  Niall , Louis i Liam , brakowało tylko Zayn'a  którego przetrzymywał burmistrz .
- Musimy go uwolnić .... musimy .- oderwałem się od nich patrząc im w oczy .
- Wiemy tylko to nie będzie takie łatwe na pewno jest pilnowany a Ciebie teraz też szukają .
- Mam pomysł , słuchajcie . - odezwał się Louis i zaczął opowiadać swój plan .


                                                    ********************


Oni mieli zająć się uwalnianiem Zayn 'a a ja tylko miałem pójść do domu i powiedzieć , żeby jak coś powiedzieli , że jestem w szklarni . To powinno na dłuższą chwile ich zgubić . Wszedłem do domu po cichu . Panowała cisza . Po woli wszedłem do kuchni zastając tam mamę i siostrę . Od razu wstały i mnie przytuliły .
- Jak dobrze , że nic Ci nie jest , wszystko widziałyśmy . Zayn on.. on żyję - mama rozpłakała się jakby sama nie wiedziała co o tym myśleć .
- Przyszedłem tylko na chwilę . Ochroniarze burmistrza na pewno mnie szukają . Musicie im powiedzieć , że poszedłem do szklarni Ok - Mama z Gemmą patrzyły na mnie przestraszonym wzrokiem .
- Ale gdzie ... gdzie Ty idziesz ?
- Będę bezpieczny pamiętaj jestem w szklarni . - W tej samej chwili ktoś zaczął pukać do wejściowych drzwi . Szybko pocałowałem mamę i Gemmę  w czoło i pobiegłem do swojego pokoju , żeby wyjść przez okno . Gdy wychodziłem usłyszałem rozmowę i tupot na schodach . Szybo się wydostałem i biegłem z całej siły przed Siebie . Musiałem tylko dotrzeć do chłopaków , tylko Tyle .


                                               ***************************

Cały zdyszany wbiegłem w szparę pomiędzy dwoma skałami , przeciskałem się , aż udało mi się dotrzeć do końca . Rozejrzałem się . Nikogo nie było  . Zaraz naszły mnie niepokojące myśli . A co jak ich złapali .  Co jak nie udało im się uwolnić Zayn'a . Siadłem i czekałem . Wydawało mi się , że minęły całe wieki gdy w końcu usłyszałem Szelest , tak jakby ktoś Się przeciskał . Jak oparzony wstałem i wszedłem w ciemny kąt . Przyglądałem się jak cztery postacie rozglądają się po jaskini .
- Harry !? - i wtedy dopiero wyszedłem . Zobaczyłem Zayn'a , który na mój widok miał łzy w oczach . Odwróciłem głowę . Znowu mój mózg zalały wspomnienia . Złapałem się za głowę a po mojej twarzy znowu zaczęły  spływać łzy . Usłyszałem ciche szepty i , że ktoś mnie obejmuję .
- Nic się nie zmieniłeś - wtuliłem się w Zayn'a . Może to głupie ale poczułem , że cholernie mi ich brakowało .- Musimy iść . - oderwałem Się od niego  . Dokąd iść ?  Podniosłem brwi .
 - Dokąd iść ? - przez chwile Się w Siebie wpatrywali .
- Na powierzchnie Harry . - Liam uśmiechnął się do mnie . Ale ja wcale , nie poczułem szczęścia .
- Jak to ? Przecież tu są ludzie . Moi koledzy  . Moja i wasza rodzina . Chce Cię ich tu wszystkich zostawić!?!?- patrzyłem na nich ze wściekłością ale od razu po mojej wypowiedzi odezwał Się ciepłu głos Niall'a .
- Uwierz nam Harry nie zostawimy ich . - cała czwórka się uśmiechnęła .

                                       *********************************


Stałem i przyglądałem Się czemuś co nazywało się słońcem . Patrzyłem na oddalające się widoki . Wciągałem świeże powietrze i miałem łzy w oczach . W dali było widać duże budynki , słyszałem odgłos samochodów . Cały czas gdy byliśmy tam w podziemnym mieście . Życie na ziemi się rozwijało . Chłopaki szturchnęli mną . Popatrzyłem na ich . Podeszliśmy  to  dziury wielkości rozłożonej ręki dorosłego człowieka . Louis trzymał w ręku list zawinięty na kamieniu , przywiązany sznurkiem .
- Skąd wiecie , że list trafi do właściwej osoby ? - popatrzyłem na nich pytająco .
- Nie wiemy ale mamy taką nadzieje . - rzucił kamieniem w dół i przez chwilę przysłuchiwaliśmy się jak kamieni stacza się aż odbijanie minęło .  Nie wiem  czy los tak chciał ale kartka trafiła to brata Niall 'a gdzie zapisane były wszystkie szczegóły . Nie mogę uwierzyć , że coś takiego przeżyłem . Wiele osób pewnie pomyśli , że to bujda i zwykła historia Nastolatka ale  zastanówcie się . Czy wiecie co przyniesie wam przyszłość może i nie wam ale waszym dzieciom ? Los płata róże figle . Dziś jesteś  a jutro może Cie już nie być . Przyszłość jest tajemnicą , która wyjdzie z biegiem lat . Pamiętaj raz jest gorzej raz lepiej ale nigdy się nie podawaj bo nie warto się poddawać . A po za tym nie jesteś tchórzem , żeby się poddawać . Jesteś wspaniałym człowiekiem , który w przyszłości  może stać się kimś ważnym . I jeszcze jedno nie ważne jak bardzo życie jest dla Ciebie pod górę dąż do celu bo to Ty jesteś przyszłością świata . A więc nazywam się Harry i osiągnąłem swój cel .

   

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział Piąty .

Brak komentarzy:
Jestem jestem i dodaje rozdział wiem , że krótki ale dodaję to na szybko  . Przepraszam za wszelkie błędy i liczę na komentarze :)


________________________________________________________________________


Najmniej podejrzani ludzie są zawsze zdrajcami . Otworzyłem oczy oszołomiony . Te kilka zdań odbijało się echem w mojej głowię . Kolejny koszmar .  Wstałem i ruszyłem pod prysznic biorąc ubrania i nawet nie patrząc , która godzinna . Gdy się ubrałem zszedłem na dół  . Nikogo nie było . Czyli jest gdzieś po dziewiątej . Dziś była sobota i miałem wolne , mogłem przemyśleć Sobie kilka spraw . Wziąłem kanapkę , która leżała na talerzu . Ubrałem buty . Wyszedłem zamykając dom .  Szedłem chodnikiem jedząc bułkę .
Gdy wszedłem na rynek panowało tu duże zamieszanie . Ludzie  stali w kółku a ochroniarze ich odgradzali .
Na środku stał  Burmistrz i ochroniarze , którzy trzymali zakapturzoną postać . Widziałem ją i to kilka razy . Na ramieniu miała wyszyte X . Postać miotała się we wszystkie strony chcąc uciec . Wmieszałem się w tłum przyglądając się następującym zdarzeniom .
- Zdjąć mu kaptur .- burmistrz  wydał polecenie  . Postać gdy to usłyszała przestała się miotać  co mnie zdziwiło . Jeden z Ochroniarzy podszedł do osoby i zdjął jej kaptur . Ochroniarz odszedł  na bok a ludzie w tym ja i burmistrz ze zdziwieniem podziwiali osobę stojącą  na środku rynku .
 - Nie powinieneś być zdziwiony burmistrzu , ludzie tak ale nie Ty - Burmistrz od razu wydał po cichu rozkaz Ochroniarzom a oni zaczęli  ciągnąć Zayn'a  w stronę domu burmistrza .No właśnie Zayn'a , który zginą w szkole bo zawaliła się klasa . Stałem jak słup patrząc się na to co się dzieję . -Uciekasz od prawdy .  Naopowiadasz ludziom... . - Zayn ciągle się miotał a ochroniarze  próbowali  go uciszyć  .
- Jesteś w szoku . Nic nie mów zawieziemy Cię do szpitala . - Zayn zaczął się głośno śmiać .
- Ja w szoku nie . Pamiętam wszystko , wszystko . Pamiętam , ze tamta kobieta jest moją matką - pokazał na kobietę , która miała oczy we łzach i próbowała się dostać do syna lecz ochroniarze jej na to nie pozwalali . Jeden z ochroniarzy wyjął strzykawkę z pudełka i wbił Zayn-owi  w szyje . Kilka chwil szarpał się i krzyczał ale w końcu umilkł i uspokoił się . Podali mu środki  uspokajające .  Mama Zayn'a próbowała Się do niego dostać .  Burmistrz kątem oka spojrzał na mnie i powiedział coś Ochroniarzowi , który zaczął iść w moim kierunku . Szybko zacząłem przeciskać się przez tłum uciekając  . Po drodze minąłem  troje osób  w kapturach na głowach i wiedziałem kto się pod nimi znajduje . Zaczęli biec za mną tak jakby też uciekali . Teraz już byłem na 100 % pewny oni żyją a ta zawalająca się sala była spiskiem .  Uciekałem dobre kilka minut próbując wszystkich zgubić . Nie chciałem widzieć ich twarzy a ni być złapanym . Bolące nogi dawały znać ale wciąż się nie poddawałem .  Odwróciłem  Się sprawdzając czy są za mną . Biegli próbując mnie dogonić chociaż ochroniarze dawno już przestali . Ich celem byłem ja .  Byłem już zmęczony  i modliłem się aby Sobie odpuścili . Wybiegłem za zakrętu i zobaczyłem ścianę . Ślepa uliczka . Cholera .
Byli coraz bliżej i nie było ucieczki . Poddałem Się . Stanąłem , czekając na nich . Po kilku sekundach dobiegli  . Odwróciłem wzrok by nie patrzeć na ich twarze .
- Możecie mnie zostawić proszę - spuściłem głowę ale nie usłyszałem odpowiedzi ani oddalających Się kroków .
-Hazza m....- zatkałem uszy słysząc ten głos a po moich policzkach spadła łza .
-Nie nie to nie może być prawda , to kolejny koszmar oni nie żyją i zaraz się obudzę z kolejną głupią nadzieją na lepsze jutro . - wyjąłem palce z uszu i spojrzałem na górę widząc ich twarze . Od razu zamknąłem oczy odwracając Się .-Tyle czasu z myślą , że nie żyjecie , te koszmary , kurwa czemu !? - nie wytrzymałem i odwróciłem się  cała trójka stała ze smutnymi oczami a ja patrząc na ich twarze przypominałem Sobie wszystko po kolei aż w końcu emocje puściły i zacząłem płakać .

sobota, 31 maja 2014

Infooo !

Brak komentarzy:
Wiem , że rozdział się nie pojawia ale to z 2 powodów . 
1. Widzę ile jest wejść a ile komentarzy i jest mi smutno z tego powodu :(
2. Musze się uczyć , poprawiać  w szkole .
Obiecuje , że rozdział pojawi się w tym tygodniu najprawdopodobniej w sobotę :)

piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział Czwarty

5 komentarzy:
                          Hej wróciłam  i dodaje rozdział . Mam nadzieje , że się spodoba .
                                              5 Komentarzy = Następny rozdział .
                                                    Życzę miłego czytania :)

__________________________________________________________________________


Po kolejnej nie przespanej nocy , wstałem i ruszyłem do pracy . Męczyło mnie powoli już to wszystko . Dziś rano usłyszałem rozmowę mamy i Gemmy co tylko bardziej mnie przygnębiło.  Wiem , że się o mnie martwią ale to chyba nie powód by mnie obgadywać i planować jakieś terapie . Wszedłem do budynku i przywitałem się z  Tomem , wziąłem swoje rzeczy i kask . Przebrałem się i powoli ruszyłem do stanowiska przy , którym miałem pracować .
- Harry  tak ? - odwróciłem się w stronę głosu widząc uśmiechniętego chłopaka .  Skądś go kojarzyłem można powiedzieć , że znałem ale nic nie przychodziło mi do głowy . - Pewnie mnie nie pamiętasz . Nie znaliśmy się za dobrze .- przymrużyłem  oczy czekając na to , że mi się przedstawi . - Greg . Greg Horan .- po plecach momentalnie przeszły mnie ciarki . Wiedziałem , że go kojarzę . Patrzyłem na niego z nie do wierzeniem bo od śmierci Nialla go nie widziałem . - Brat Nialla  .
- Wiem teraz pamiętam .Przepraszam ale ...- zabrakło mi słów . Jak mogłem nie pamiętać brata mojego przyjaciela . Widziałem go może trzy razy ale powinienem pamiętać . - Po prostu zmieniłeś się . Dawno Cię nie widziałem .
- Nie musisz się tłumaczyć Harry  wiem , że mocno to przeżyłeś i chciałbyś o tym zapomnieć .
-Nie chce o tym zapomnieć . Źle to przyjąłeś , nie to miałem na myśli . - spuściłem głowę zawstydzony .
- Harry nie jestem na Ciebie zły widziałeś mnie może  trzy razy .- podniosłem głowę patrząc na niego . Uśmiechał się . Zobaczyłem w nim Nialla . Mieli takie same uśmiechy . Lekko odwzajemniłem uśmiech .- Czyli pracujesz tutaj ?
- Tak  - Greg ciągle się uśmiechał . Szkoda , że ja tak nie umiałem . Przecież to był jego brat powinien to bardziej przeżyć . A może tu w ogóle nie chodzi o przeżywanie . On po prostu pogodził się z okrutną prawdą i to nas różniło bo ja nie mogłem .
- Wiesz teraz muszę iść  bo na mnie czekają ale po pracy razem byśmy wracali i tak mamy w tym samym kierunku .Spotkamy się przed wejściem do kanałów . Więc jak jesteśmy umówieni ?
- Jasne - ostatni raz odwzajemniłem jego uśmiech i ruszyliśmy , każdy w swoją stronę .


                                                    **********************



Siedziałem  na murku , czekając na Grega . Dziś nasza grupa  wyrobiła się wcześniej . Po jakiś piętnastu minutach w drzwiach ujrzałem Grega . Wziąłem rzeczy , zeskoczyłem z murka i ruszyłem w jego stronę . Szliśmy w ciszy , która  nie była korzystna . Postanowiłem ją przerwać .
- To jak tam u Ciebie ? Co słychać ?
- Dobrze  . Mam wspaniałą żonę i zostałem ojcem .-  popatrzyłem na niego z uśmiechem . - Szkoda , że Niall  się tego nie doczekał .- mówił to ciągle z uśmiechem na twarzy ale wiedziałem , że gdzieś w głębi serca  bardzo go to boli . - A co tam u Ciebie ?
- Hmmm co u mnie . Chyba dobrze .- Greg popatrzył na mnie zdziwiony a ja tylko ruszyłem ramionami .-Wiesz trudno pozbierać się po czymś takim . Chyba wiesz co czuje prawda .- pokiwał potwierdzająco głową .- Ale staram się być silny .
-Harry wiesz , że zawsze możesz na mnie liczyć . Pomogę Ci  jeśli będziesz tego potrzebował .Sam nie mogłem dojść przez długo do normalności , zresztą nadal nie doszedłem i chyba tak już zostanie .
- Dziękuję . - Uśmiechnąłem się .
- Może wpadłbyś do nas  teraz . Poznałbyś moją żonę i synka .
- Jeśli to nie problem .
- Jasne , że nie chodź .
Po kilku chwilach stanęliśmy przed budynkiem w , którym mieszkała rodzina Horanów . Zmieniło się tu ale cóż minęło 2 lata . Miasto może i jest małe ale starałem się omijać ich  miejsce zamieszkania . Ruszyłem za Gregiem  . Weszliśmy powoli do środka . Od razu uderzył we mnie zapach cynamonu . Zamknęłem oczy  , przypominając Sobie pewne zdarzenie .

Szedłem  próbując dogonić Nialla , który z zafascynowaniem  kroczył ku domowi . 
-Niall może byś tak poczekał na mnie ? W ogóle co Ci tak śpieszno ? - Niall  ostro zahamował i  na pięcie odwrócił się w moją stronę .
- Mama dostała od pani , która pracuje w szklarni cynamon rozumiesz cynamon .- patrzyłem na niego jak na debila , a po chwili zacząłem się śmiać .
- Czyli śpieszno Ci do domu bo czeka na Ciebie cynamon ? - teraz to on patrzył się na mnie z podniesionymi brwiami .
- Jesteś moim przyjacielem ale jesteś tak głupi czy tylko udajesz ?- przewróciłem oczami .
- No a może po prostu byś mi wyjaśnił o co chodzi .
- Mama powiedziała , że upiecze ciasteczka - zaczął ruszać brwiami a ja zacząłem chichotać .
-Niall jak tak dalej pójdzie to za 20 lat nie zmieścisz się w drzwiach . - oburzony Niall prychnął i ruszył szybkim krokiem w kierunku domu a ja podążyłem tuż za nim .- Ej no żartowałem .
-Pffff wiesz co jak jesteś taki mądry to Cię nie poczęstuje .
- Paczcie paczcie ludzie nie dość , że nie będzie się mógł zmieścić w drzwiach to jeszcze wyrośnie na sknerę . 
- Jak na 14-letnie dziecko Harry jesteś bardzo przemądrzały .- usłyszałem głos Nialla , który trochę zwolnił bym mógł go dogonić .
-Nie jestem przemądrzały ale mam swoje zdanie , a po za tym to tylko żarty głuptasie . Przecież wiesz , że jesteś dla mnie jak brat .- uśmiechnąłem się a on to odwzajemnił . Wyszliśmy za rogu i zobaczyliśmy dom Nialla . Przekraczając próg jego mieszkania uderzył mnie zapach cynamonu .

- Harry , Harry wszystko dobrze - Z wspomnienie wyrwał mnie głos  Grega . Pokiwałem twierdząco głową i zacząłem przyglądać się wnętrzu korytarza . Nic się nie zmieniło prócz kilku  do wiesz onych zdjęć . Przejeżdżając wzrokiem po zdjęciach dostrzegłem fotografie na , których znajdowałem się ja i Niall . Pamiętam ten moment . Jego mama uparła się by zrobić nam zdjęcie na co Niall nie był zadowolony bo jak twierdził  zawsze na zdjęciach wychodził głupio . Zaśmiałem się przypominając Sobie gdy on to mówił .
- Harry to Ty ? - usłyszałem kobiecy głos na , który momentalnie się odwróciłem .  W drzwiach od kuchni stała mama Grega z małym dzieckiem na rękach . Jak się domyśliłem z synem Grega .
- Dzień Dobry proszę pani - uśmiechnąłem się a ona to odwzajemniła .
- Ile razy powtarzałam , żebyś mówił do mnie ciociu  ale cóż mogłeś zapomnieć .-posmutniała ale po chwili znowu na jej twarzy zagościł uśmiech . Podała Gregowi jego synka po czym podeszła do mnie chwytając moją twarz w ręce .- Nie zmieniłeś się nic a nic . Dalej jesteś przystojnym mężczyzną z lokami na głowie i dołeczkami w policzkach .- zaśmialiśmy się - Dawno Cię nie widziałam . To już dwa lata . Och jak ten czas szybko leci .
- Tak bardzo szybko .
- Chodź akurat zrobiłam ciasteczka cynamonowe .- uśmiechnąłem się i ruszyłem za nią . Weszliśmy do kuchni . Greg poszedł zmienić małemu pieluchę a ja dalej nie wiem jak ten bobas ma na imię . Podała mi talerzyk z ciasteczkami a sama usiadła na przeciwko mnie .
- Co u Ciebie słychać opowiadaj .- połknąłem zawartość , którą miałem w buzi i wyprostowałem się na krześle .
- U mnie jest chyba dobrze , dostałem prace w kanałach  i chyba tyle nic się nie zmieniło .
- A u twojej siostry , mamy ?
-Gemma jest zapracowana a mama też pracuje i raczej też u nich wszystko dobrze a u pa.. znaczy cioci - zaśmiała się a ja razem z nią .
- U mnie też wszystko dobrze . Mam synową i wspaniałego wnuczka . Co prawda wspomnienia wracają ale trzeba się z tym pogodzić - pokiwałem zgodnie głową . Do kuchni wszedł Greg ze swoją żoną i synkiem .
- Harry to właśnie moja żona  Denise i mój mały synek Theo .
- Cześć miło mi Cię poznać Denise .
- Mi Ciebie też . - po jej słowach podszedłem i po gilgotałem małego  po brzuszku na co się zaśmiał .- Strasznie do Ciebie podobny Greg . Drugi tatuś .  - wszyscy się zaśmieli .- Ja będę już leciał . Dziękuje za ciastka , były przepyszne . - Uśmiechnąłem się w stronę kobiety .
- Ciesze się , że Ci smakowały . Odwiedź nas jeszcze .
- Odwiedzę obiecuje . Do widzenia .- Po tych słowach wyszedłem i ruszyłem ku swojemu domowi  , zastanawiając się nad paroma rzeczami .
















sobota, 12 kwietnia 2014

Info

Brak komentarzy:
Przez kilka dni , nawet można powiedzieć tygodnie nie będzie mnie i na ten czas zawieszam bloga. Gdy wrócę wezmę się od razu za napisanie następnego rozdziału :)

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Liebster Award

Brak komentarzy:
Dziękuje za nominacje Pauli (  http://www.neonowe-sznurowki.blogspot.com/ ) .

Zasady :

,,Nominacje do Liebster Award jest otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania za ,, dobrze wykonaną robotę ,, . Jest przyznawana dla blogów o mniejszej  liczbie obserwatorów , więc daje  możliwość ich rozpowszechniania . Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby która Cię  nominowała . Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym ) oraz zadajesz im 11 pytań . Nie wolno nominować bloga , który Cię nominował . ,,




Odpowiedzi :

1. Skoczył(a)byś na bungee albo ze spadochronu ?
Chyba tak bo niby raz się żyję .
2. Gdybyś mogła cofnąć czas , co byś zmienił(a) w swoim życiu ?
Hmm trudne pytanie ale chyba nie popełniłabym tyle błędów .
3. Najgorsza wpadka ?
A żeby tylko jedna XD Ale taka najgorsza to jak powiedziałam przy księdzu do koleżanki ,, Ty oni nie długo będą tworzyć trójkącik ,, (Taka mała nadzieja , że może tego nie usłyszał ale wątpię ) .
4. Wymarzone miejsce na pierwszą randkę ?
Plaża przy zachodzie słońca .
5. Co byś zrobił(a) gdyby wybuchła apokalipsa zombi ?
Schowała się z kijem jakby co XD
6.W jakim filmie chciał(a)byś zamieszkać , gdyby była taka możliwość ?
Nie za bardzo rozumiem pytania ale występować chciałabym w  Projekt X :D
7.Jakie są twoje zainteresowania , pasję ?
Dużo czasu poświęcam rysowaniu i pisaniu i to są moje zainteresowania .
8. Co jest w Tobie oryginalnego ?
Nie wiem XD
9.Kim chciał(a)byś zostać w przyszłości ?
Architektem lub Projektantką .
10.Gdybyś odkrył(a) nowy kolor , jakbyś go nazwał(a) ?
Jejku nie wiem :D Trudno wymyślić .
11. Czy masz jakieś dziwne nawyki , fobie ?
Nie raczej nie :)


Moje Pytania :

1. Piosenka , która pobudza twoje emocje ?
2. Co spowodowało że zacząłeś(aś) pisać bloga ?
3. Czego się boisz ? 
3.Czego nie lubisz w ludziach ?
4.Twój ulubiony film ?
5.Twoje największe marzenie ?
6.Za 10 minut koniec świata co robisz ?
7. Co chciał(a)byś w Sobie zmienić ?
8. Miejsce , które chcesz odwiedzić ?
9 . Opisz Siebie w trzech słowach ?
10. Ulubiona książka ?
11 . Płakałeś(aś) kiedyś na filmie ? Jak tak to na jakim ? 

Nominacje :

http://fiveboysstolemyheartforforever.blogspot.com/
http://life-is-full-of-secrets.blogspot.com/
http://days-are-gone.blogspot.com/
http://blogo1daga.blogspot.com/
http://fallen-zayn-fanfiction.blogspot.com/
http://storyaboutzaynmalik.blogspot.com/
http://taki-mam-los.blogspot.com/
http://youandmeandallourfriends.blogspot.com/
http://sorry-to-forgive-me.blogspot.com/
http://teenage-dirtbag-ff.blogspot.com/
http://all-to-make-the-shelter.blogspot.com/

sobota, 15 marca 2014

Rozdział Trzeci

6 komentarzy:
Na początku mała uwaga . Wiem , że nie którzy wchodzą tu tylko po to by zareklamować bloga i spoko bo  po to jest zakładka spam ale jeśli liczysz  , że wejdę i skomentuje to sorry ale nie . Wejdę na pewno ale skomentuje jeśli na prawdę mi się spodoba  . Bo jeśli ty nie zwracasz uwagi na moje opowiadanie to ja nie będę na twoje . Przykro mi . Ale zauważyłam , że więcej komentarzy mam w zakładce spam niż pod opowiadaniem i to bardzo mnie smuci . Więc przepraszam ale muszę to zrobić jeśli pod tym rozdziałem nie pojawi się  chociaż 6 komentarzy nie będzie następnego rozdziału .

   __________________________________________________________________



,, Iść za planami aż do samego końca ,,

Stałem na scenie  pomiędzy ludźmi z mojego rocznika i czekałem na swoją kolej . Burmistrz szedł z wielką kulą wypełnioną karteczkami na , których znajdowały się  zawody . Mama z Gemmą siedziały w drugim rzędzie  obok naszych sąsiadów .  Sześć  pierwszych rządów zawsze były przeznaczone dla rodziny .
Zacząłem przyglądać się ludziom na widowni . Przejeżdżałem  wzrokiem po twarzach , co chwila natrafiając na wzruszone matki  . Wzrok zatrzymał mi się na dwóch postaciach w czarnych płaszczach  i z kapturem na głowie  . Stali zaraz koło wyjścia przyglądając się burmistrzowi . Mogłem przyglądać się im do woli  gdyż zasłaniał mnie jakiś  chłopak . Moją uwagę przykuł wyszyty X  , którego już dziś widziałem  ale czemu się tutaj pojawił ? Chciałem przesunąć się w bardziej w prawo ale nadeszła moja kolej w losowaniu . Włożyłem rękę  do kuli i chwyciłem karteczkę . Lekko ją wyjąłem i rozwinąłem . ,,Kanały ,, to pisało na karteczce . Uśmiechnąłem się . Pierwszy punkt zaliczony .  Kątem oka spojrzałem w miejsce gdzie stały zakapturzone postacie ale nic tam już nikogo ujrzałem .  Zamieszany zszedłem ze sceny  kierując się w stronę mamy i Gemmy . Po całej przemowie burmistrza , wróciliśmy do domu . Po kolacji szybko ruszyłem do pokoju . Leżąc na łóżku zastanawiałem się kim byli Ci ludzie w kapturach . Myśląc o tym  zasnąłem .



                                                *  *  *  *  *  *  *  *  *  *  *


Budzę się na zielonej trawie , słońce świeci bardzo mocno . Wstając zauważam otaczający mnie las do o koła .  Słysze łamanie gałęzi tak jakby ktoś tu szedł . Ogarnia mnie strach  gdy odwracam się i widzę postać w kapturze , która kieruje się w moim kierunku . Nie widzę jej twarzy . Słysze tylko słowa , które na początku są dla mnie nie zrozumiałe . Gdy jest już coraz bliżej słyszę ją dokładnie . Nie muszę jej słuchać gdyż znam ten tekst wyłapuje tylko początek i koniec zdania  ,, Teraz ty jesteś nadzieją miasta Harry ,,  i ,,Najmniej podejrzani ludzie są zawsze zdrajcami . Jej głos odbijał się echem . Powtórzyła to jeszcze dwa razy i stanęła ze mną twarz w twarz . Była zamazana  , widziałem tylko poruszające się usta , które szeptały cicho ,, zdrajcami ,, . Zaczęła powoli znikać a gdy zniknęła , zrobiło się strasznie ciemno  . Na o koło mnie panowała pustka , która powoli zaczynała mnie przytłaczać tak jakby zabierała mi powietrze .

                                                  * * * * * * * * * * * *


Obudziłem się zalany potem . Kolejną noc męczyły mnie koszmary .  Usłyszałem  skrzypienie podłogi na dole , mama pewnie jak zwykle krząta się po kuchni . Spojrzałem na zegarek , który wskazywał  pięć minut po ósmej . Do pracy miałem na dziesiątą więc powoli wstałem i zacząłem się zbierać . Zszedłem na dół gdzie mama powitała mnie ciepłym uśmiechem , który odwzajemniłem .  Bez słowa siadłem na krześle w kuchni i zacząłem jeść przygotowane kanapki .  Z salon dochodziły głosy z telewizora , który mama przed chwilą włączyła  . Mijając salon , przewinęła mi się twarz burmistrza , który wymawiał przemowę na temat przyszłych pokoleń i naszego miasta .Ruszyłem po torbę , krzyknąłem do mamy , że wychodzę i zatrzaskując drzwi , ruszyłem w stronę kanałów .


                                                    * * * * * * * * * * * *


Dwóch mężczyzn kierowało się ciemnym tunelem  w stronę tajemniczego pokoju . Otworzył mocarne drzwi  i przemknęli do niego dobrze zamykając za sobą drzwi .  Jeden z nich zasiadł na fotelu i wyjął   żelazne pudełko . Drugi mężczyzna podszedł do niego z zainteresowaniem .

- Czy to jest to co mam na myśli . To znaczy że ...

- Tak to jest to , pokazuje  Ci to dlatego , że wiem iż mnie nie wydasz , zresztą nie mógłbyś bo wiesz , że mam wpływy . Potrzebuje twojej pomocy a jeśli ją uzyskam podzielę się z Tobą tym wszystkim . - pokazał otaczającą go zawartość  . - obaj zaczęli się chytrze śmiać .


                                                 
                                                   * * * * * * * * * * * *


Od godziny  chodziłem za starszym panem , który jak się dowiedziałem ma na imię Tom , tłumaczył mi co gdzie jest i pokazywał  tunele biegnące w różnych kierunkach .  Okazał się człowiekiem , który każdemu służy pomocą . Gdy już skończył opowiadać co i jak , wybiła godzina przerwy . Ruszyłem po mapę , która na początku miała mi wskazywać drogę , żebym się nie zgubił . Gdy ją dostałem zacząłem się przyglądać planowi  . Po jakiś piętnastu minutach  wróciliśmy do swojej pracy . Zająłem się jakąś przeciekającą rurą . Koło mnie pracował chłopak , który kogoś mi przypomniał .  Wczoraj na  ceremonii go nie widziałem .  Chłopak po kilku chwilach zauważył , że mu się przyglądam i obrócił się w moim kierunku  a ja spuściłem głowę i zająłem się rurą.

- Czy ja Ci w czyś przeszkadzam ? - speszony spojrzałem na niego .

- Nie znaczy bo no ja przepraszam .- chłopak z politowaniem pokręcił głową i wrócił do naprawiania przeciekającego miejsca . - Jestem Harry  .

- Super skończyłeś jak tam zajmij się swoją robotą ! - zaskoczył mnie . Nie wyglądał na takiego bezczelnego . Miał miłą twarz a może to tylko pozory . Nie odezwałem się więcej .


                                   
                                                * * * * * * * * * * * * *

- Jak tam pierwszy dzień w pracy ? - spojrzałem na mamę , która  siedziała na fotelu .

- Może być . Poznałem kilku ludzi , którzy ze mną pracują . - wiedziałem , że mam coś martwi , zadała mi to pytanie po raz drugi .- Mamo co się dzieje ? Widzę , że coś Cię gryzie .

- Harry po prostu uważaj na siebie . Nie chce Cię stracić . Twój tata też chciał pracować w kanałach tylko po to , żeby dowiedzieć się czy na powierzchni nic nie ma . I widzisz do czego to doprowadziło . Zginął . Nie chce byś ty popełnił ten błąd. -  mama bardzo przeżyła śmierć taty . Ja miałem 2 lata gdy to się stało . Zawsze gdy widziałem dzieci z ojcami  mówiłem sobie , że jak on mógł wybrać  chęć wolności od  rodziny a teraz okazuje się , że robię to samo .  Kiedyś go nie rozumiałem teraz wiem co chciał osiągnąć . Chciał byśmy mogli w pełni cieszyć się życiem , chciał nas po prostu uratować . Miał nadzieje . którą teraz mam ja i muszę  dokonać tego czego on nie zdołał .

- Mamo nigdy mnie nie stracisz .